Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2014

Małpy skaczą niedościgle, małpy robią małpie figle...

Pewnego dnia Piąty zawołał: Mamo! to Małpa jest! Wyglądam przez okno i patrzę. Faktycznie, Łobuzów ulubiona letnia czytelnia jest zajęta. 
 Normalnie ktoś się tam bezczelnie rozsiadł i się śmieje! Niebiesko tak całkiem i trochę w paski...
 I dawajże skakać po gałęziach, po gałązkach. Do góry do dołu, bokiem i do góry nogami!
I jakby pozuje do zdjęcia, z tym zadowolonym z siebie uśmieszkiem:), jakby urodzona modelka albo model (bo właściwie to jakiej płci jest ten Nasz Nowy Gość?)
 Sami widzicie jakie akrobacje, Ten Gość, tu wyczynia, jeszcze mi Łobuzy zaraz zaczną naśladować  te wygibasy!
 Uff, Piąty chyba go jakoś okiełznał i razem z Mądrym Panem Sową ucywilizowali Małpę trochę, już nawet razem pozują do zdjęcia.
 Oj, chyba się zmęczył Ten Nasz Akrobata. I co tu się dziwić sama bym sobie tak pod krzaczkiem porzeczki posiedziała, na miękkiej świeżo "wzeszłej" pachnącej trawce. Prawda, że miło? I słoneczko tak przygrzewa leciutko. I niebo sobie można wyomińskie pokontemplować. A jest co!
O, a teraz to już śpi prawie... Cicho! (to Mania tak dba o gościa i ucisza wszystkich) zasnął chyba, dziwne nie jest. Po takich harcach? Zaskakujące, że Piąty obok nie chrapie!


Ps. Uprzejmie opisująca powyższe donosi, że Gość: zażądał noclegu. Wiktu (ciekawe co je oprócz bananów?). Opierunku (to chyba proste, wrzucę za uszy do pralki i gotowe). I przytulania (ma jak w banku - aż nadmiar:). I zabawy CODZIENNEJ.!
I znalazł to czego szukał po calutkim chyba świecie:) Dom. Chyba Mu u nas będzie dobrze, prawda:)
A i zapomniałam dodać. To Mr. eM jest. no tak się nazywa:)

piątek, 16 maja 2014

Kołderka nie całkiem babcina i "indiańskie" akcenty w Krainie:)

Śpią lale. Cicho! A za oknem śnieg pada i pada... Zimno tak się zrobiło. A maj przecież... U Mamy w koszyku "granny's squares, polegują cichutko. ( Nie, nie Babcia je zrobiła, ani do Babci nie należą, tak się poprostu nazywają, córeczko). Miała być narzuta na Manine łóżko ale to chyba nie w tym tysiącleciu. A kwadraty popiskują słodziutko, przekonują, chciałyby być użyteczne jakoś, może bawić się? Och, aż im się brzegi  trzęsą z radości na  tę myśl! A lalki marzną, oj marzną! 

Patrz, Jasio! Patrz! ciepło tym lalom już chyba? A Mamie na chandrę najlepiej (oprócz sprzątania, co każdy wie:) robi jakaś ręczna robótka. Co prawda nigdy nie wiadomo jaka i co z niej wyniknie, ale tym razem chociaż lale komplet pościelowy zyskały:)

Gwoli ścisłości to już tydzień temu tym lalom się tak standard życia podniósł. A obecnie mamy w domu dwóch czerwonoskórych, skośnookich Łobuzów. Nie, nie powiększyła nam się rodzina! "Tylko" jakiś obrzydliwy amerykański wirus dziecięcy się przyplątał. I nic Wam się nie pomyliło, Tak, tak Łobuzy jeszcze nie skończyły brać leków na anginę... a tu nowa "niespodzianka". Normalnie odrabiamy za te cztery lata mieszkania na Dzikim Zachodzie, eh. A tu koniec roku, oceny, koncerty, jutro wyczekany mecz siatkówki szkolnej reprezentacji... I co? W domku pod kołderką mogą się słowami poprzerzucać i poduszkami... Cóż. Taki mamy klimat:)
Dobranoc!


wtorek, 25 marca 2014

Matematyka jest wszędzie - Dziecko na warsztat w marcu:)

Niby taka prosta sprawa. Kalendarz. A jednak w Krainie znowu trudno nam było (jak widać) policzyć do 24-ech i opublikować relacje z warsztatów na czas. Wybaczcie. Marzec jakoś się zdecydowanie skrócił nam w wirtualnym świecie, bo na dwa tygodnie Matka i Ojciec przenieśli się do krainy dzieciństwa i nagle z 4 -tego zrobił się 18-ty i nic się nie dało z tym zrobić. Nawet jeszcze żadnych "wspomnień" nie opublikowałam ani nawet wzmianki ...
 Wróćmy jednak do tematu. Jak wiadomo matematyka potrzebna jest w życiu codziennym - nieustannie. Jedna ze znanych mi Matek Wielodzietnych próbując swoją nastoletnią córkę przekonać do powyższej teorii, posunęła się nawet do próby opisania potrzeby znania wzoru na objętość kuli (4/3 PiR2) dla kobiety w stanie błogosławionym....:):)
Liczenie do pięciu zaś jest znaną i skuteczną metodą na badanie granic jakie rodzice mają.... ups ... tzn. na danie dwulatkowi chwili na podjęcie wyboru - posłuchać  rodzica czy nie.

Liczymy talerze na stole i czy pasuje do niej ilość pozostałych widelców i noży, czy też trzeba zamoczyć rączki i umyć brakujące tak aby każdy w rodzinie mógł wykazać się umiejętnością kulturalnego jedzenia, bez konieczności używania palców:)
Liczymy cukierki i ciasteczka dzieląc przez osiem, bo chcemy wiedzieć ile przypada na osobnika. A  czasami działanie jest utrudnione, bo trzeba uwzględnić wiek danego żarłoka:)
Liczymy kafelki na podłodze i osoby w pomieszczeniu, kiedy nudno jest bardzo. Odliczamy dni do wakacji albo przyjazdu Cioci. Odmierzamy składniki mieszając ciasto na chleb albo ciasto, mnożąc przez dwa albo trzy, żeby było więcej:). Szacujemy objętość jaką ma dana koszulka czy bluza, obliczając prawdopodobieństwo czy jest ona nasza czy też starszego (młodszego) brata:). A i ciągle poszukujemy par do tajemniczo znikających skarpetek. I tak mija dzień za dniem...
Ale na potrzeby warsztatowe i edukacyjne pokażemy Wam też migawki z zabaw matematycznych jakie udało mi się sfotografować:)
Układanie par. Tym razem nie ze skarpetek. Zwierzęta. Karty trójstopniowe, nie mam pojęcia skąd, zrobiłam dawno, bawimy się. Mania z Babcią w Tombolę grała w Polsce i pięknie dobiera już pary a radość Jej bezcenna jest:)
 Ryba. I druga jest tutaj! Widzisz , Mamo?
 Mama kostki wyjęła mając w planie ambitne matematyczne zabawy ale najfajniejsze jest konstruowanie w przestrzeni z tego co Mama daje.
 Długie kwadranse Mania zajmowała się kosteczkami do liczenia, zaledwie po paru minutach poświęconych na przyporządkowywanie liczby do cyfry.
Kosteczki rządzą. Budowanie wież i innych konstrukcji pochłania Manię i fascynuje wszystkich po kolei:)
 No, i hit naszego warsztatu. Liczydła. Zrobiliśmy sobie własne jak zwykle:). Lubimy tak. I fajnie było sobie nawlekać i nawlekać i nawlekać.
 Albo wbijać patyczki w styropian. Zajęcie bardzo rozwijające. I jakie efektowne:)
Liczydła już kiedyś zrobiliśmy, bardziej trwałe ale przy ostatnich porządkach pozbyłam się ich. To i mogliśmy znowu się pobawić:)
 I wreszcie zagadki:) Obliczenia. Używamy liczydła. No, może nie zawsze sześciolatek je potrzebuje, liczy szybciej w pamięci ale frajda polega na przesuwaniu koralików.
 Obliczenia robią się bardziej skomplikowane:)

A to niektóre z gier gotowych, popularnych w Krainie, bardzo matematycznych:)

I na koniec partyjka "Cztery w rzędzie". Jaś i Mama, czytaj Mania wrzuca gdzie Mama pokaże. Albo gdzie Antoś. Albo.... kombinacji sporo...

Zapraszamy też zajrzyjcie do starszych postów zobaczycie jak bawiliśmy się matematycznie kiedyś:)


Oczywiście zapraszamy też na inne blogi, będzie mnóstwo świetnej zabawy, zapewniam!



poniedziałek, 16 grudnia 2013

Warsztaty bożonarodzeniowe po polsku - Dziecko na Wasrsztat



Lubimy grudzień w Krainie. Pachnie nam piernikami, pomarańczami, kapustą z grzybami, rozświetlony adwentowymi świecami, ciągle trochę w mroku ale z nadzieją, pełen wspomnień i rodzinnych wydarzeń. Robimy stajenkę, ćwiczymy kolędy, sprzątamy, czytamy, opowiadamy, gotujemy. A potem Wigilia, noc rozświetla się na Pasterce i rozbrzmiewa głośnym już "Gloria!" I na koniec leniwe świętowanie, pyszności, kolędowanie, przebywanie...
I choć tak daleko do tradycji dzieciństwa, do Rodziny, do Polski to tym bardziej, tym intensywniej przeżywamy ten czas... A tradycjami dzielimy się z innymi. I tak pierwszego roku cała szkoła śpiewała "Lulajże Jezuniu" na świątecznym występie. Robiliśmy ozdoby polskie. Częstujemy pierogami i rozdajemy pierniczki. Choinkę ubieramy przed Wigilią - nie w listopadzie. I trzymamy do Trzech Króli, albo dłużej...Zapraszamy na wigilijną wieczerzę... itd. itd.

 Więc grudniowy warsztat był oczywisty:). Niejako wymuszony potrzebą:). Przygotowałam 1,5 godzinny warsztat dla 3-ech klas. 

W pierwszej części spotkania pokazywałam i opowiadałam. O zwyczajach świątecznych, adwentowych, o wspólnym robieniu dekoracji. Komputer podłączony do netu i projektora. You tube. I lecimy:
Roraty na początek (puszczałam kawałek, duże wrażenie na dzieciach i nauczycielach robiła ciemność, światełka i ranna pora:)
http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/d/k/Msza_roratnia_2996179.jpg
potem o Jasełkach tu i tu po (angielsku) i tu i może tu (tylko trzeba trochę przewinąć do przodu, bo napisy i przywitania są nudne:)
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMoVsyE1iz3fvyR0M-bc3FZK_P7BqA9T2QsAMFp3vV2Jh1KcNh8BQIe8aehYunlulQezWCuzHb_mJRPjwuUvnQOfzW3ByqWhdL3wQQU4NtKnPHKD7_wRAJtJtdU7WM4R808_lvasi4cEU5/s1600/DSC_1000.JPG
o tradycji robienia Stajenek, tych żywych i ruszających się też:), o Św, Franciszku, który w XIII tym wieku przygotował pierwszą scenę Bożego Narodzenia i się zachwycił... tu i tu.
http://gfx.mmka.pl/newsph/308815/372495.3.jpg
I o szopkach krakowskich, pięknych:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/89/Szopka_krakowska,_Bronis%C5%82aw_Pi%C4%99cik,_MHK,_1998.jpg    http://foto.poland.gov.pl/cache/imgs/_w800/gallery/image/Szopka_krakowska_Dariusz_Czyz.jpg  http://nicosobie.blox.pl/resource/szopka.jpg
i o kolędnikach ,
 Plik:Kolędnicy 2008.JPG
i o wspólnym robieniu dekoracji z papieru, słomy, opłatka...
http://grubno.pl/wp-content/uploads/2012/12/IMG_9676.jpg 
i o Pasterkach pięknych:)
 http://i.wm.pl/00/03/86/80/f/img-0596-960944.jpg
 i o dzieleniu się opłatkiem
A potem to już zabawa była:) Dla 6-7 latków przygotowałam robienie lampionów (koszyczków) i pawich oczek i klasyczny łańcuch z kolorowych pasków.
potrzebne: 
 pół kartki  A4,
paski papieru kolorowego o szerokości 0,5 cm.
Kółka z kolorowego papieru różnej wielkości (5 rodzajów)
klej, nożyczki, sznurek, coś do robienia dziurek
Następne warsztaty były dla klasy trzeciej i czwartej czyli 8-9 latków.
Dla nich przygotowałam coś trudniejszego. Ozdoby z pasków. Bardzo je lubię i już kiedyś robiłam  warsztaty w naszej szkole (podobne) dla ich obecnych starszych kolegów.

potrzebne:
paski papieru kolorowego o szer. ok. 0,5 cm
klej,
nożyczki,
nitka z igłą do robienia zawieszek
Przygotowałam też wcześniej gotowe przykłady: gwiazdę, kwiatek i ptaszka.
Dzieciom bardzo się podobało, chciały zostawać po lekcjach jeszcze dłużej:) Było miło i wesoło oraz kreatywnie:) Niektórzy wymyślali swoje kształty:)
 Trzecie warsztaty były dla najstarszych. Dla klasy 5-6 czyli 10-11 latków.
Potrzebne:
paski papieru kolorowego ok. 0,5cm szerokości
klej
nitka z igłą do zawieszenia
 Robiliśmy gwiazdę. Korzystałam z opisu umieszczonego tu.
 Wyszły PIĘKNE! Chociaż trzeba uważnie sklejać ze sobą dwie przygotowane części, musieliśmy część przeklejać, bo pomieszaliśmy kolejność:).

 
 Oczywiście w domu też robiliśmy sobie ozdoby bożonarodzeniowe. Jakżeby inaczej? Mama w szkole cuda takie robiła z dziećmi a w domu nie? Nie ma mowy! 
Pawie oczka kleiliśmy wszyscy! Nawet Mania, nawet duzi chłopcy:)
Powstało parę gwiazdek z pasków
 i ogromne mnóstwo gwiazd wycinanych ze złożonej kartki.
Jak składać papier do wycinania widać na przykład tu.
Rozgwieździły się nasze okna, rozgwieździły pięknie.
I codziennie wycinają się nowe:) To nowa pasja Jasia naszego świeżo upieczonego sześciolatka!

I oczywiście zapraszamy na inne blogi! gwarantowana dobra zabawa i setki fantastycznych pomysłów!!!