Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 września 2014

W tym roku będzie ciekawie...

W Krainie dzisiaj było lato:) Choć liście już żółte. Choć dwa tygodnie temu padał śnieg!!! Dzisiaj było gorąco. Pięknie. Pachnąco. Nic tylko plecak zarzucić i ruszyć w stronę słońca. Zapatrzeć się w migające blaski tańczące jak małe elfy pośród różnobarwnych liści. Zadumać się nad przemijaniem i ulotnością rzeczy obserwując wiatr zaganiający liście do niezwykłej, jesiennej parady ulicami naszego sennego miasteczka. Zatrzymać się w parku chłonąc radość małych chłopców i dziewcząt biegających za piłką. Żeby strzelić Tamtym gola! Jest! Udało się! No, tak. Bardzo staram się łapać chwile (swoją drogą czy chwile łapie się jak motyle do siatki czy jak ryby na wędkę, czy jak małe dziecko otula się je ramionami?:) te, które już znam. które mogę dotknąć, poczuć i nasycić się nimi:) I nie rozmyślać o tych, których jeszcze nie znamy, choć może  Stwórca przygotował je jeszcze piękniejszymi.... Dzisiaj był piękny dzień. Jutro się jeszcze nie zaczęło:).

 Ale....
Już prawie zaczynamy. W poniedziałek Łobuzy zaprezentują Wam pierwszy z cyklu Warsztat w drugiej edycji Dziecka na Warsztat. 
 http://projektlondyn2014.pl/wp-content/uploads/2014/08/g%C5%82owne-logo.jpg
Zapowiada się w tym roku egzotycznie, będziemy podróżować a podróże przecież kształcą:) Zapraszamy, mam nadzieję, że czekacie, mam nadzieję, że nie udało mi się Was zniechęcić długimi przerwami w pisaniu, mam nadzieję, że znajdziecie i my też mnóstwo inspiracji i radości śledząc Warsztaty na prawie 80 blogach!

Ale to nie wszystko. Zgłosiliśmy się też do blogowego projektu o książkach.
Książki kochamy i duzi i mali. Uwielbiamy piękne obrazki i delektujemy się zapachem, i bawimy słowami, i zapominamy o Bożym świecie utożsamiając się z bohaterami powieści. Dlatego projekt Justyny i Jej córeczki Milo nas wciągnął. W Krainie wszyscy czytają. A Księżniczka dziennie "czyta" książek kilkanaście albo kilkadziesiąt:) samodzielnie i z pomocą:) A najciekawsze, że gdy sama czyta w książkach zawsze występuje Marysia! Zbieg okoliczności czy jak?:);)




środa, 3 września 2014

Śmieszna świeczka ślicznie śpiewa:):)

W Krainie położonej hen, daleko za wodami i lasami, i za prerią, zmagamy  się z trudną wymową polskich głosek. Niektórzy mieszkańcy pięknie sobie radzą z "sz, cz, ś, dz" i innymi pułapkami pięknej ojczystej mowy. Ale nie wszyscy. Szczególnie ciężką walkę stacza Czwarty. A Rodzice z Nim. Nie jest mu łatwo. Przygodę z logopedią zaczął jeszcze w Polsce jako czterolatek. Pięć lat temu... Tu na Dzikim Zachodzie brakuje nam fachowej pomocy. Nie ma. Więc przekopujemy internet, konsultujemy się z Polską, w zeszłe wakacje ofiarny wujek P.  przez Skype prowadził zajęcia z Czwartym i Piątym... Mamy fajną płytę "Igraszki Smoka Szczepana" (już kiedyś o niej pisałam). Jest trudno. W tym roku szkolnym wspólnie z Antosiem postawiliśmy wziąć się z problemem za bary. Ale potrzebujemy wsparcia. Dlatego naszym nowym projektem są logopedyczne lapbooki. W trakcie przeszukiwania zasobów netu w celu odnalezienia ukrytych w nich zadań do pracy z głoską "ś" (którą A. "zapomniał "jak się mówi...) Zdesperowana Matka natknęła się na lapbook logopedyczny przygotowany przez Eduszkę. I zachwyciła się. Zapragnęła pragnieniem silnym i nieokiełznanym poczynić takie cudo dla ćwiczącego synka. Jak postanowiła tak zrobiła. No, i ta Świnka z Angry Birds ( nie lubię:), ale tak się uroczo komponuje i rozbawia dzieci przyzwyczajone do ograniczeń w tym temacie:)
Na jednym nie poprzestaniemy. Tworzy się już głoska "sz". Dla Piątego. I w ogóle.
A może macie dla nas jakieś rady? Źródła w necie, z których możemy skorzystać? Podzielicie się?:)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Dziecko na Warsztat - Muzycznie:) (warsztat zaległy styczniowy)

 Czasami zastępuję w naszej szkole Panią od Muzyki. Kiedy jedzie na urlop zimowy z dziećmi. Albo ma koncert lub szkolenie. (nasza Pani od Muzyki gra pięknie na skrzypcach w stanowej orkiestrze.) Najczęściej Pani zostawia mi plan zajęć, zawsze mówi ale jak chcesz to możesz coś z nimi sama zrobić wedle uznania:). Tym razem planu nie było i mnie to ucieszyło. Mogłam sobie powarsztatować z dziećmi.

Użyłam do warsztatu:
płyty CD- Muzyka dla ucha malucha
kolorowe kartki
kredki, flamastry
sala muzyczna (gdzie jest przestrzeń do tańczenia)

 Poprosiłam dzieci, żeby usiadły na dywanie i zamknęły oczy. Wtedy puszczałam im po kolei kilka kawałków z płyt. Po wysłuchaniu (1-3 min. w zależności od wieku) poprosiłam by oczy otowrzyły i spróbowały opowiedzieć co sobie wyobrażały kiedy słuchały muzyki. Odpowiedzi były różne. Niektóre dzieci bardzo się wczuwały inne próbowały zaistnieć w grupie i wymyślały halloweenowe odpowiedzi... Generalnie myślę, że im się bardzo podobało.
Następnie poprosiłam je żeby wstały. I znowu puszczałam muzykę. I poprosiłam żeby tańczyły tak jak gra muzyka. To im się BARDZO podobało. Tańczyliśmy też razem. Tzn. Ja im coś pokazywałam a oni za mną wężykiem, wężykiem...
Na koniec żeby ich trochę wyciszyć przed następną lekcją posadziłam ich na dywanie z powrotem dałam po kartce i puszczając muzykę poprosiłam o ilustrację do tego co słyszą.
Niestety nie zrobiłam żadnych zdjęć ich rysunków, a szkoda:)
Zajęcia przeprowadzałam w dwóch grupach:
 zerówkowiczów (5-6 lat) 
oraz w połączonej klasie 1szej i 2giej (6-8 lat)

A na koniec Mania tańcząca na naszym łóżku (!) do muzyki dla ucha malucha:)


Jeżeli chcecie znaleźć więcej inspiracji do zajęć muzycznych z dziećmi w różnym wieku zajrzyjcie do tych kreatywnych mam:

środa, 13 sierpnia 2014

Dziecko na Warsztat - NIESPODZIANKA

Jak w życiu
- Mam dla was niespodziankę - powiedział Pan Kuleczka i postawił na podłodze pudełko owinięte w kolorowy papier.
- Hura!- zawołała kaczka Katastrofa.
- Ojej - powiedział pies Pypeć.
- Bzyk-bzyk - zabzyczała mucha Bzyk-bzyk.
Znaczyło to mniej więcej tyle, że bardzo lubią niespodzianki.
fragment opowiadania "Jak w życiu" z tomiku "Radość" W.Widłaka

I jak to w życiu bywa przy czytaniu tego opowiadania J. zakrzyknął. 
- Mamo, wiem! Powinniśmy zrobić ten warsztat niespodziankę tak jak Oni! TEATR!

A potem sprzątaliśmy szkolną piwnicę. I tam czekało na nas PUDEŁKO. A właściwie pudło. A w nim resztki teatrzyku . Oczy nam zabłysły, chętnie przygarnęliśmy te skarby, ratując je przed wyrzuceniem na śmietnik:)

No, i w końcu udało się. Warsztat zakończony. A jak to z nim było sami zobaczcie.

Potrzebowaliśmy:
PUDŁO (mieliśmy sami zrobić kolorowe plansze i scenę ale SAMO nam w ręce wpadło, grzech było nie skorzystać:)
Sztywne kartki do drukarki
Darmowe kolorowanki z netu
patyczki
taśma samoprzylepna
flamastry, kredki
nożyczki
MNÓSTWO WYOBRAŹNI I DOBREGO HUMORU

Dla dzieci od lat 2 do 11 stu.

W internecie znalazłam darmowe kolorowanki postaci i zwierząt i wydrukowałam na sztywnych kartkach. Pokolorowaliśmy je i wycięliśmy.
 Z tyłu przykleiliśmy taśmą patyczki. Do umytej puszki po sosie pomidorowym wstawiliśmy gotowych "aktorów".
 Opowieści Dziwnej Treści przedstawia Wam Sowa Mądra Głowa:)

Księżniczka pokochała księżniczkę. I nawet podczas przedstawień prowadzonych przez Braci, próbowała się z nią nie rozstawać. I jak tylko smok porywał Księżniczkę, myk nurkowała pod stolik i ją ratowała na własną rękę. A biedny książę co? Scenicznym szeptem musiał Manię do oddania aktorki przekonywać. Niełatwa rzecz. przekonać dwulatkę do rozstania z "jej" ("my") zabawką:):).

 A. i J. doskonale współpracowali przy przedstawieniu, A. jako reżyser i podkładacz dźwięku:) J. jako scenograf i techiczny:)
J. też swoich sił próbował.

 
A M3. to długie przedstawienie nam zaprezentował!

Jeszcze zostało nam 12 dni wakacji. Zaczynamy Nowy Rok Szkolny na Dzikim Zachodzie. A gdzie go skończymy? Nie wiemy... Przyszłość zakryta przed nami:) jak na razie...


A Was zapraszamy na czerwcowe warsztaty, które odbyły się 
niespodziankowo w innych "krainach":)





poniedziałek, 26 maja 2014

Miasto na wiele sposobów - Dziecko na Warsztat Plastycznie w Krainie

Trudno w to uwierzyć ale to już przedostatni warsztat w ramach projektu Dziecko na Warsztat. Dzisiaj relacja z zabawy plastycznej. Taką formę zajęć w Krainie raz poraz przeprowadzamy, bo łatwo pogodzić w niej zróżnicowany wiek Łobuzów (15,13,11,9,6,2 lata). Każdy się odnajduje:). Na początku Mama (czyli ja:) przygotowuje prezentację w Power Point. Poświęconą jakiemuś konkretnemu artyście, tematowi albo obiektowi. Potem każdy wybiera sobie narzędzie i technikę (tak było teraz) albo temat. Zaczynamy od szkicowania, projektowania, czasem kartki lądują w koszu...:)
Dziś mieliśmy kilka wydruków zdjęć miast (miało być więcej ale się toner skończył był:), ołówki przeróżnej miękkości (twardości), pastele olejne, farby akwarelowe, akrylowe, kredki ołówkowe i zwykłe szkolne, pędzle, gumkę i kartki białe i kolorowe, także papier akwarelowy.
Prezentacja wzbudziła zainteresowanie. Domy na wodzie, architektoniczne szkice (jak mamy ze studiów:), bajkowe miasta, impresje i akwarelki ( jeden z obrazów przypomniał chłopcom - tego, no, Picassa, mamo,- o ten tu trochę wygląda jakby namalował go ten malarz co M1 jego autoportret bez ucha kopiował i wisi w gościnnym pokoju - obrazek nie Michal oczywiście) zdjęcia a na koniec miasto nad przepaścią - podobne do Minas Tirith:)!
Od czego by tu zacząć? Jakie miasto narysować/namalować?
Przygotowane mieliśmy jeszcze widokówki z Polski (głównie Warszawa, jeden widoczek z Gdańska) oraz album o Warszawie. Miały posłużyć za inspirację odnośnie. Ale obejrzane, wyglądały sobie ładnie na stole i tyle. Łobuzy wolą polegać na swojej osobistej wyobraźni:)
Oglądamy zdjęcia.


 Marynia pracowała z nami. Bardzo długo. Z zapałem. Najpierw powstał "hot dog"? a z niego "hamburger"? A potem Tatuś rysował domek, pana, baby a Córeczka odkryła farby i pędzelek. Pochłonęło ją to bez reszty:)
  
Warsztaty urządziliśmy sobie  na dworze. Za domem, gdzie bez jeszcze nie zakwitł (jak i w całym mieście). Bardzo miło było, nareszcie zrobiło się cieplej i jest nadzieja, że już tak pozostanie:)
A oto  warsztatów owoce, w kolejności ukańczania.
 Zobacz , mamo jakie śmieszne okna! Najśmieszniejsze. A tu komin. A to fioletowe? też okna, tak namalowuję tu. I zrób mi jeszcze taki fajowy pomarańczowy, proszę.
Dom Bajkowy, Jaś  l. 6

 
  Miasto.
Maciej l. 13


 Miasto kosmiczne z widokiem na planetę Mars.
Pierwszą połowę warsztatów A. tworzył WODĘ. Akwarelkami, fascynujące zajęcie! I jeszcze nadawał fakturę wysuszając ręcznikiem papierowym.
Antoni l. 9

Miasto z plasteliny. 
A ta plastelina się roztopiła. I w ogóle żałuję, że nie nagrałam opowieści jaką M3 snuł rysując swoje miasto. Normalnie książka. Każda kropeczka i kreseczka przemyślana i coś znaczy albo do czegoś służy!
Mateusz l. 11

Miasto w dinozaurze.
Tu są same windy. Okna. Drzewo pod ogonem. W tle widać planetę Antosia:). I tu też historia godna zapisania ale niestety uleciała razem z zapadającym mrokiem:)
Jaś l.6



Tak wyglądały nasze warsztaty. A potem krótki mecz piłki nożnej... za krótki:) Ale idą wakację, jeszcze tylko tydzień i mecze się wydłużą, obiecuję!

A wszystkich miłych Czytelników i Gości zapraszam na inne blogi z Projektu, na pewno nie pożałujecie!




środa, 7 maja 2014

Tak pomiędzy...

Miało być tak pięknie. Odwołany wyjazd do Denver w sobotę to i wolne się szykowało. Nareszcie szykował się czas na warsztaty historyczne...Ale nie tak łatwo. Oj, nie! W Krainie trudno coś planować na bank. Bo to wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, niestety. Zamiast bitew, królów i map zakrólowała u nas... gorączka i ból gardła. Jednym słowem angina. W ostrej odmianie... Tuż przed weekendem, oczywiście. Eh, niewesoło się zrobiło. Wszystkie Łobuzy pokotem na kanapie i pod leżały. A potem termometr pokazywał coraz dziwniejsze liczby... Dzisiaj już chyba wszystko opanowane, lekarstwa zaaplikowane, temperaturki wracają do normy chociaż cała załoga na pokładzie ciągle się kotłuje. Mania szczęśliwa. Bracia są. Cały czas!:)
No, to i dzisiaj nawet warsztaty się zaczęły realizować. Powoli i z namaszczeniem:) Może już niedługo uda się zakończyć?:)
A wokoło trawa się zrobiła zielona. Krzewy przed domem też już małymi listkami mogą się pochwalić. Pięć tulipanów szykuje się do rozwinięcia. Malutki bratek pyszni się przed oknem... Słońce przygrzewa miło... I tylko w czwartek śnieg zapowiadają... eh, Wyoming:):)
Ale potem już wakacje będą. A my ciągle jeszcze nie wiemy kiedy i jak dokładnie się przeprowadzamy - więc Kochani módlcie się za nas w tej niepewności i w ogóle. Bo nam troszeczkę nasza pustynia doskwiera... choć piękna jest:)

 

wtorek, 25 marca 2014

Matematyka jest wszędzie - Dziecko na warsztat w marcu:)

Niby taka prosta sprawa. Kalendarz. A jednak w Krainie znowu trudno nam było (jak widać) policzyć do 24-ech i opublikować relacje z warsztatów na czas. Wybaczcie. Marzec jakoś się zdecydowanie skrócił nam w wirtualnym świecie, bo na dwa tygodnie Matka i Ojciec przenieśli się do krainy dzieciństwa i nagle z 4 -tego zrobił się 18-ty i nic się nie dało z tym zrobić. Nawet jeszcze żadnych "wspomnień" nie opublikowałam ani nawet wzmianki ...
 Wróćmy jednak do tematu. Jak wiadomo matematyka potrzebna jest w życiu codziennym - nieustannie. Jedna ze znanych mi Matek Wielodzietnych próbując swoją nastoletnią córkę przekonać do powyższej teorii, posunęła się nawet do próby opisania potrzeby znania wzoru na objętość kuli (4/3 PiR2) dla kobiety w stanie błogosławionym....:):)
Liczenie do pięciu zaś jest znaną i skuteczną metodą na badanie granic jakie rodzice mają.... ups ... tzn. na danie dwulatkowi chwili na podjęcie wyboru - posłuchać  rodzica czy nie.

Liczymy talerze na stole i czy pasuje do niej ilość pozostałych widelców i noży, czy też trzeba zamoczyć rączki i umyć brakujące tak aby każdy w rodzinie mógł wykazać się umiejętnością kulturalnego jedzenia, bez konieczności używania palców:)
Liczymy cukierki i ciasteczka dzieląc przez osiem, bo chcemy wiedzieć ile przypada na osobnika. A  czasami działanie jest utrudnione, bo trzeba uwzględnić wiek danego żarłoka:)
Liczymy kafelki na podłodze i osoby w pomieszczeniu, kiedy nudno jest bardzo. Odliczamy dni do wakacji albo przyjazdu Cioci. Odmierzamy składniki mieszając ciasto na chleb albo ciasto, mnożąc przez dwa albo trzy, żeby było więcej:). Szacujemy objętość jaką ma dana koszulka czy bluza, obliczając prawdopodobieństwo czy jest ona nasza czy też starszego (młodszego) brata:). A i ciągle poszukujemy par do tajemniczo znikających skarpetek. I tak mija dzień za dniem...
Ale na potrzeby warsztatowe i edukacyjne pokażemy Wam też migawki z zabaw matematycznych jakie udało mi się sfotografować:)
Układanie par. Tym razem nie ze skarpetek. Zwierzęta. Karty trójstopniowe, nie mam pojęcia skąd, zrobiłam dawno, bawimy się. Mania z Babcią w Tombolę grała w Polsce i pięknie dobiera już pary a radość Jej bezcenna jest:)
 Ryba. I druga jest tutaj! Widzisz , Mamo?
 Mama kostki wyjęła mając w planie ambitne matematyczne zabawy ale najfajniejsze jest konstruowanie w przestrzeni z tego co Mama daje.
 Długie kwadranse Mania zajmowała się kosteczkami do liczenia, zaledwie po paru minutach poświęconych na przyporządkowywanie liczby do cyfry.
Kosteczki rządzą. Budowanie wież i innych konstrukcji pochłania Manię i fascynuje wszystkich po kolei:)
 No, i hit naszego warsztatu. Liczydła. Zrobiliśmy sobie własne jak zwykle:). Lubimy tak. I fajnie było sobie nawlekać i nawlekać i nawlekać.
 Albo wbijać patyczki w styropian. Zajęcie bardzo rozwijające. I jakie efektowne:)
Liczydła już kiedyś zrobiliśmy, bardziej trwałe ale przy ostatnich porządkach pozbyłam się ich. To i mogliśmy znowu się pobawić:)
 I wreszcie zagadki:) Obliczenia. Używamy liczydła. No, może nie zawsze sześciolatek je potrzebuje, liczy szybciej w pamięci ale frajda polega na przesuwaniu koralików.
 Obliczenia robią się bardziej skomplikowane:)

A to niektóre z gier gotowych, popularnych w Krainie, bardzo matematycznych:)

I na koniec partyjka "Cztery w rzędzie". Jaś i Mama, czytaj Mania wrzuca gdzie Mama pokaże. Albo gdzie Antoś. Albo.... kombinacji sporo...

Zapraszamy też zajrzyjcie do starszych postów zobaczycie jak bawiliśmy się matematycznie kiedyś:)


Oczywiście zapraszamy też na inne blogi, będzie mnóstwo świetnej zabawy, zapewniam!



wtorek, 25 lutego 2014

Logicznie rzecz biorąc - Dziecko na Warsztat:)


 Dawno, dawno temu stary Arab zostawił swoim 3 synom 17 wielbłądów w spadku. Synowie mieli podzielić je między sobą zgodnie z testamentem:
,,Mojemu najstarszemu synowi zostawiam połowę moich wielbłądów. Średniemu jedną trzecią (1/3) wielbłądów, a najmłodszemu jedną dziewiątą (1/9) stada" Synowie biedni myśleli i myśleli i za nic nie mogli dokonać podziału majątku Ojca..  W końcu zwrócili się o pomoc do mędrca. A mędrzec popatrzył, pomyślał i powiedział: "Weźcie chłopcy mojego wielbłąda, to Wam pomoże." Jak powiedział, tak uczynili. Dodali mędrcowego zwierza do stada po Ojcu i...
UDAŁO im się. A mędrzec nie zbiedniał ...
Jak to możliwe?
*
To jedna z wielu zagadek logicznych jakie w Krainie możecie usłyszeć. Chcecie rozwiązanie? Zapraszamy do stołu:) Bo to wokół niego krążą i zagadki i rozwiązania:). Proste i skomplikowane. Ile kurczaków mieści się do pustego pudełka? Jeden, bo potem już nie jest puste! Dlaczego sułtan ma zielone szelki? Żeby mu spodnie nie spadły! Albo ile pingwinów może zjeść niedźwiedź polarny? Ktoś wie? 

Wyciągnęliśmy literki i alfabet podłogowy.  I bawiliśmy się w dopasowywanie. Mania z radością i bez wiedzy:) Jaś z chęcią i zamiłowaniem do porządku. Po kolei:)

Lubimy "wściekłe ptaszki". :) Moda taka panuje (albo i minęła, nie wiem:). My mamy też wersje 3D. Nawet dwie. (drugiej jeszcze nie mam zdjęć:). Zabawa wspólna. Wesoło. No chyba, że zamiast ptaszków nadlatuje młodsze rodzeństwo. Jak tajfun. To już różnie bywa wtedy....
Zabawa dla dwulatki. Co pasuje? Znajdziemy pary?
Albo prosta zgadywanka. Co tu nie pasuje? Na sto sposobów. Z klockami, lalami, jedzeniem...

A to zabawa na dłużej. Zagadki. Czego tu brakuje? Albo ułóż według wzoru  - dla młodszych...
I zabawa słowami. Układanie w logiczny ciąg. No, może trochę pofantazjowaliśmy:) Fakt. Weselej tak bylo. Bo czy wąż może być szczupły i wrzeszczeć?  Albo wyboisty anioł ziewać? Któż to wie:)
 Na koniec tangram. Ułóż według wzoru. Albo wymyśl wzór dla brata:)
 A Księżniczka "wściekłymi ptaszkami" sobie skacze i śpiewa. Jak to miło ułożyć sobie klocki jeden za drugim, jeden za drugim, no nie?

Zobaczcie też jak logicznie myślą i bawią się w innych miejscach:)


*
Stado po dodaniu jednego wielbłąda liczyło 18 sztuk. Najstarszy dostał połowę - 9 wielbłądów. Średni dostał 1/3 czyli jak łatwo policzyć - 6 wielbłądów. Najmłodszy syn miał dostać 1/9. 18 na 9 to oczywiście 2 garbate zwierzęta. No i? Został jeden. ( 18 - (9+6+2)= 18 - 17= 1).  Wrócił do domu z mędrcem:)