Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logopedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logopedia. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 września 2014

Śmieszna świeczka ślicznie śpiewa:):)

W Krainie położonej hen, daleko za wodami i lasami, i za prerią, zmagamy  się z trudną wymową polskich głosek. Niektórzy mieszkańcy pięknie sobie radzą z "sz, cz, ś, dz" i innymi pułapkami pięknej ojczystej mowy. Ale nie wszyscy. Szczególnie ciężką walkę stacza Czwarty. A Rodzice z Nim. Nie jest mu łatwo. Przygodę z logopedią zaczął jeszcze w Polsce jako czterolatek. Pięć lat temu... Tu na Dzikim Zachodzie brakuje nam fachowej pomocy. Nie ma. Więc przekopujemy internet, konsultujemy się z Polską, w zeszłe wakacje ofiarny wujek P.  przez Skype prowadził zajęcia z Czwartym i Piątym... Mamy fajną płytę "Igraszki Smoka Szczepana" (już kiedyś o niej pisałam). Jest trudno. W tym roku szkolnym wspólnie z Antosiem postawiliśmy wziąć się z problemem za bary. Ale potrzebujemy wsparcia. Dlatego naszym nowym projektem są logopedyczne lapbooki. W trakcie przeszukiwania zasobów netu w celu odnalezienia ukrytych w nich zadań do pracy z głoską "ś" (którą A. "zapomniał "jak się mówi...) Zdesperowana Matka natknęła się na lapbook logopedyczny przygotowany przez Eduszkę. I zachwyciła się. Zapragnęła pragnieniem silnym i nieokiełznanym poczynić takie cudo dla ćwiczącego synka. Jak postanowiła tak zrobiła. No, i ta Świnka z Angry Birds ( nie lubię:), ale tak się uroczo komponuje i rozbawia dzieci przyzwyczajone do ograniczeń w tym temacie:)
Na jednym nie poprzestaniemy. Tworzy się już głoska "sz". Dla Piątego. I w ogóle.
A może macie dla nas jakieś rady? Źródła w necie, z których możemy skorzystać? Podzielicie się?:)

czwartek, 31 stycznia 2013

Słowniczki...


Próbujemy, próbujemy języka ojczystego  tajniki zgłębiać. Lekko nie jest bo jednak po angielsku nauczyć się czytać jest dużo łatwiej... Antoś na przykład, opuściwszy ojczyste strony w wieku lat pięciu - czytać nieumiawszy, w wieku lat prawie ośmiu, połyka już książki, niestety woli te pisane w języku Szekspira...
Przygotowuję dla A. i J. prezentacje logopedczne (wzorem Urwiskowa). Słowa, zdania do czytania i ćwiczenia problemowych głosek. Ćwiczą z Tatą. Ale praca to trudna. Przy mówieniu po angielsku narządy mowy układają się w zupełnie inny sposób. ...
Staram się wymyślać jakieś zabawy w czytanie. Ostatnio zrobiliśmy sobie "słowniczki". Wycięłam z gazetek reklamowych kilkanaście obrazków. Antoś założył "słowniczek". Każda strona przyporządkowana jest innej literze alfabetu. A na niej przyklejał obrazek i podpisywał go. Mamy nadzieję zapełnić wszystkie strony:)

Jasio za to sporządził karty do zabawy. Też alfabetyczne:) I pod słowem napisanym przeze mnie podpisywał obrazki samodzielnie. A następnego dnia bawiliśmy się kartami.
 
 A tak na marginesie... zniknął mi post... pierwszy raz w życiu... I ten jest już drugą próbą... A co najśmieszniejsze zauważyłam ikonkę ze zdjęciem na innych blogach.... ale nic się nie otwierało... Jakieś wirtualne machlojki poprostu...:))

środa, 31 października 2012

Gra Jasiowa, liście i przemyślenia...

Wokoło doroczne halloweenowe szaleństwo. Od miesiąca prawie dzieci w szkole liczą duchy, rysują wydrążone dynie, czytają o strasznych domach i potworach. Okropieństwo. Poza tym, że nie obchodzimy tego święta przeciwni pogańskiej i demonicznej ideologii leżącej u jego podstaw, zadziwia mnie zamiłowanie ludzi wokoło do przebierania się za wilkołaki, zombi, krwawe wiedźmy, kościotrupy itd. Kiedy widzę 6,7,8 latka w takim kostiumie aż mnie ciarki przechodzą...brrrr...
W związku z tym Jasio spędził ostatnio wiele dni w domu, z Maryńką i ze mną. Czytaliśmy, liczyliśmy, zrobiłam Mu logopedyczną prezentację sylabkową do czytania (wykorzystuję na całego pomysł z Urwiskowa, dziękuję), bawiliśmy się liśćmi, i Jasio zrobił sobie "domową grę planszową". Dzisiaj w domu był też Antoś i mieliśmy robić zajęcia do wiersza "Kłótnia rzek" Brzechwy ale całkowicie wsiąkliśmy w KULĘ stronę MKIDZN. Rewelacyjna jest, tyle nowych rzeczy, dawno tam nie byliśmy.
 Gra Jasiowi zajęła dwa dni. Z braku dużej kartki skleiliśmy dwie małe. J. narysował trasę a potem pieczołowicie kolorował "kwadraciki" i w ogóle planszę, której połowa pokryta jest płatkami śniegu a połowa trawą. Stworzył też ludziki i produkuje karty do tej gry. Na końcu chyba przyjdą zasady choć spodziewam się różnych wersji :) :)


Nakleiłam liść na kartkę (trochę go umacniając modge-podge) a J. dorysował stworka. Uroczy, czyż nie?

Ten pomysł ściągnęłam z Art Projects for Kids. Bardzo nam się spodobało. Niektóre liście obrysowaliśmy bezpośrednio, innych kształty "na oko" narysowaliśmy czarnym flamastrem, na akwarelowym papierze. A potem akwarelkowe szaleństwo!

poniedziałek, 7 lutego 2011

domowo :)

"Mamo, zrobimy coś plastycznego?"- Mati  dzisiaj jeszcze w domu, trochę znudzony... Ok. Zainspirowana  prostą zabawką (made by Joel) zaproponowałam ją M. I poćwiczymy rzucanie do celu. :)
Jasio pomagał, oczywiście. Jak Mati malował tutkę po papierze w paski to i Jasio, jak napisałam literki na podstawce, Jasio też zaczął... A wyszło tak.:

Obiecałam im jeszcze lepienie. Zawsze lubią lepić moje Łobuzy:). Dałam im (J5 i M3) amerykańskie play-dough i poszłam do szkoły, mijając się w drzwiach, z Dużym M., który właśnie ze swojej szkoły wracał. Mati spytał: "Mamo, zrobisz z tego "bloga"? Zrób, proszę! I napisz, że Mateuszkowi się nudziło i zaczęliśmy lepić, dobrze?" Ha. Trudno tej prośbie odmówić :). Złożyłam zamówienie na słonia, żyrafę i kota, wyszłam. A jak wróciłam czekały na mnie dzieła. 


Antoni po szkole zrobił tygrysa, choć nie było łatwo, bo kusiła go gra, w którą M2 grał na komputerze. Niestety ta ciastolina beznadziejna jest, nie trzyma pionu :) Usztywniliśmy zapałkami, i wyjęliśmy jeszcze, glinę samoutwardzalną, na specjalne okazje schowaną, wyczekaną, przez dzieci :).


I tak powstało całe zoo a w nim cztery lwy,  dwa tygrysy, słoń, żyrafa, kot, dwie myszy, pszczoła (moja faworytka made by Mati) i ... Jasio. :) Przydała nam się mapa startowa. No, jednym słowem dzisiaj niespodziewanie bardzo plastycznie było.

I też trochę logopedycznie. Doszła dziś z Polski paczka z płytami "Igraszki logopedyczne Smoka Szczepana". Rozpoczęliśmy zabawne i pyszne ćwiczenia.


Wciągaliśmy chrupki rurką do góry, dmuchaliśmy w wodę, robiąc bąble i graliśmy w piłkę nożną chrupkami dmuchając w nie przez rurkę. Oczywiście, wykonaliśmy też mnóstwo innych bardziej standardowych ćwiczeń. Na koniec Mati - Złotousty podsumował: "Fajnie było, jak się ćwiczy to się już nie chce, ale jak się skończyło to szkoda, że nie ma więcej... :) 
Życiowe, no nie? ;)