Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recykling. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 września 2013

Dziecko na Warsztat - biologiczny czyli przyrodniczo-plastyczny....

Zaczynamy. A właściwie to już zaczęliśmy. A teraz zdajemy relację. Pierwsze warsztaty za nami. Biologiczne... no i tu zaczął się pierwszy problem... co tu wziąć na  warsztat:)... Jakoś biologia za bardzo mi nie leży, to nigdy nie była moja dziedzina... Najpierw zmniejszyłam napięcie mówiąc sobie, powiedzmy, że nie biologiczne ale PRZYRODNICZE... Tak w ramach oswajania wyzwania. Dobrze i co dalej?... Co w Krainowej "szkole domowej" jest najistotniejsze - poza dobrą zabawą oczywiście ? To czego Łobuzy nie dowiedzą się w szkole amerykańskiej - wiedza o Polsce! I tak powoli zaczął krystalizować się pewien kierunek... 
(I tu muszę się odrazu przyznać, że tę część warsztatów - bo są też inne:) robiliśmy tylko z J. lat 5,5 i Księżniczką 20 m-cy. Choć miałam pomysły dla starszych nie dało się ich zrealizować z prozaicznego braku czasu...)

Zaczęło się od zwierząt. Proste pytanie: 
-Jasiu, jakie zwięrzątka mieszkają w polskim lesie?  
- Wilk.... i......
- A chcesz zobaczyć?
-Taak!
No i zajrzeliśmy do ATLASU, do polskich zwierząt. Oglądaliśmy, czytaliśmy z Manią próbującą każdego zwierzątka na ekranie dotknąć. I zaraz pomysł następny. Narysować? Pokolorować! Wydrukować? zrobić własny atlasik. Do dzieła. Okazało się to HITEM. Jaś codziennie po powrocie ze szkoły, przez tydzień rzucał się, dosłownie do pracy nad książeczką. Mamo, wiesz myślałem w samochodzie, że zaraz zacznę rysować.... Mamo, wiesz ja bardzo lubię pracować... (czyt. rysować, tworzyć, uczyć się...) Miód na serce i ucho mamy...
 
Wilk, Jeleń, Łoś, Dzik, Jeż, Łasica, Lis, Wiewiórka, Bóbr, Ryś, Zając... mieszkańcy polskich lasów. Jasio zatytułował książeczkę: To Jest Wszystko o Zwierzętach w Lesie i 3 dni pracował nad okładką, znalazła się na niej nawet Żyrafa:):) i domek-drzewo, i okno w dół...:)
Mania w tym czasie dzielnie towarzyszyła "kolorując" swoje wydruki.
O każdym zwierzęciu czytaliśmy w dwóch książkach: 
Najbardziej zainteresowł J. bóbr - czytaliśmy o nim kilka razy . 

W ramach naszych warsztatów wybraliśmy się na kilka spacerów. 
Robiliśmy zdjęcia do galerii:
 Co widać PRZED płotem...:),
Obserwowaliśmy owoce i nasiona. 
 Zbieraliśmy liście.
 Wdychaliśmy świeże powietrze, spotkaliśmy kota, wiewiórki i króliki. Ptaki szykujące się do odlotu. Starsze Łobuzy przerzucały się futbolową piłką. (Tydzień temu byliśmy na grze i spodobało im się:).
A na koniec - sama przyjemność. Zabawy plastyczne. No nie da się u nas inaczej. To lubimy najbardziej:). Z liści powstało wiele kombinacji. Niektóre zawisły w ramkach na ścianach. 
Jedna powędrowała na fanpage facebookowy jako "zdjęcie w tle".
Kilka stworzy karty matematyczne dla Mani.

A tutaj karty, które przygotowałam dla dzieci do dopasowywania liści. Najbardziej jednak spodobało im się tworzenie własnych dorysowywanek:)



Jeden duży liść został listem - życzeniami dla M3, który w sobotę obchodził był dzień imienin. 


I tak pokrótce wyglądały nasze przyrodniczo-plastyczne warsztaty. Dużo spacerów, czytania, rysowania i liści. Chyba już wiecie, że liście lubię. Ich kształty mnie fascynują i co roku na jesieni eksperymentujemy z dziećmi i liśćmi:) Wiedziałam, że na liściach się skończy. Co bym nie przygotowywała, tak musiało być:). To wszystko przez tę biologię....

Zapraszamy też na inne blogi, do innych mam i dzieci na ich warsztaty w ramach "Dziecka na Warsztat". Teraz i w kolejne 10 miesięcy... jedno jest pewne: nudno nie będzie! 
Zapraszamy na kolejne warsztaty już 28 października. Tym razem naukowo i eksperymentalnie będzie:)

DZIECKO NA WARSZTAT

piątek, 16 sierpnia 2013

Kolejne cosie...

Ten kurczaczek przysiadł u nas tylko na chwileczkę w drodze do Właścicielki.  Zanim powaliła mnie choroba - normalnie 10 dni w łóżku, jak dziecko spędziłam... dobrze, że mój Mąż i Łobuzy radzą sobie beze mnie jakoś i nikt z głodu i brudu nie umarł, wszystko ogarnęli!!! No więc zanim położyłam się i zamknęłam w sypialni, wydziergałam kurczaka. (Inspiracja z netu:). Taka zawieszka śmieszna.
Z "babcinych kwadratów" zrobiłam sobie etui na telefon. (Dużo widzę w nim błędów, ale i tak fajny:) W środku woreczek polarowy. Niestety mulina, której użyłam delikatna jest i szybko się zmechaci, więc pokrowiec.... leży sobie. I czeka na lepsze dni. 
  
 A poza tym mamy teraz z Manią dziewczyński kącik w łazience. Troszkę przerobiłam kolczykową ramkę, powiesiłam różową wstążkę i mamy kolorowo  teraz. I wszystko pod ręką:)
 To pudełko na Jasiowe kredki powstało już z miesiąc temu:) podczas wielkiej akcji sprayowania wszystkiego co się da. Pojemnik po lodach. Zrobiliśmy też nowe puszki na ołówki, flamastry, długopisy. Udało się uporządkować te przybory plastyczne przed rokiem szkolnym, UFFF!.
 I na koniec przedstawiam Wam moje nowe odkrycie:) Wiszące pojemniki na przybory, wydziergane ze sznurka dużym szydełkiem. Sama radość:)

 To na razie tyle. Nadrabiania blogowego. A w Krainie ostatni tydzień wakacji...Czemu znowu tak szybko minęły????

środa, 14 sierpnia 2013

Różne cosie wakacyjne co się same zrobiły...robot i gąsiennica.

 A. pracował nad robotem na raty. Jak widać korpus zrobiony jest z naszego poprzedniego robota. Dokleił  na ciepło co było pod ręką. A na koniec sprayowanie! (Przy okazji porządków znaleźliśmy w warsztacie kilka egzemplarzy:)
J. robi poprostu gąsiennicę. Tak mi Mamo powiedziałaś, czy chcę robić ... caterpillar.. po polsku... i ja powiedziałem , tak chcę i teraz sobie robimy tu fajnie!... A potem rysował, przyklejał  a ja próbowałam obok domowej roboty modelinę. M3 w tym czasie wylepił filiżankę z gliny a Mania ćwiczyła chwyt pensetowy na fasolkach. Próbowaliśmy namówić A. do zabawy... ale jakoś się nie dało. W końcu z nudów... umył okno... Mamo, to może ja umyję to okno z jednej strony, dobrze? pewnie, kochanie!... i umył. Wpadło trochę światła do salonu:).