Dzisiaj zapraszamy na kolejną edycję DZIECKA NA WARSZTAT!
Tym razem od kuchni, tzn. GOTUJEMY!
W Krainie Wesołych Łobuzów lubimy polskie smaki. A że dostaliśmy cztery główki kapusty i mamy w lodówce mieloną wołowinę od przyjaciół z rancza, wpadły Mamie do głowy GOŁĄBKI. I jak wpadły tak zostały. Aż do realizacji. A do realizacji potrzebny był zespół doskonałych kucharzy. Na szczęście zawsze gotowy!
Dla przypomnienia wygooglowałam przepis na domowe gołąbki. I trzymając się go w dość luźny sposób, jak to mamy we zwyczaju, Wesołe Łobuzy przystąpiły do działania.
Momentami było ciężko. Do odkręcania słoika z czosnkiem 5-cioletni (jeszcze chwileczkę) J. musiał użyć całej siły:)
Mania cały czas próbowała chłopakom pomagać. Chociażby obserwując z wysokości stołka barowego uważnie czy dobrze gotują;)
A na koniec siadła i czekała.
KIEDY ONE SIĘ WRESZCIE UGOTUJĄ???!!!!
Obiady jemy zawsze razem. I wtedy rozmawiamy. No nie tylko wtedy:) ale przy stole są wszyscy i można coś zaplanować, ustalić:) Padło pewnego dnia pytanie: no to co bierzemy na warsztat kulinarny?
Mamo, a co to jest kunilalny?
Jak już ustaliliśmy znaczenie słowa, okazało się, że chłopcy mają klarowny pomysł.
Fajny taki. Zróbmy Polskę.
I tak od słowa do słowa zaplanowaliśmy co zrobimy. Pomysł, ten pierwszy błysk wyszedł od M1. i mnóstwo szczegółów, których nie dal rady zrealizować niestety, bo gdy kończyliśmy dekorowanie był poza domem. Ale wszystko przed nami, może przy następnych urodzinach w Krainie, sekcja dekoracyjna będzie miała okazję się wykazać??
Bardzo starannie przygotowaliśmy masę do przełożenia wafli.
Masło (200g), mleko (1/2szkl.), cukier (3/4 szkl.), mieszamy na małym ogniu
Dodajemy kakao (3-4 łyżki) i mleko w proszku (2,5 szklanki).
Bo taki pomysł mieli chłopcy, zrobić waflowy torcik i ozdobić go jak Mapa Polski. Niestety, nie mieliśmy kakao i dodaliśmy roztopione czekoladowe kulki. I masa obróciła się w ciało stałe.
Zjedliśmy jak krówki, takie już lekko stwardniałe:)
Trzeba było sytuację ratować:) Zrobiłam masę z mleka, masła, cukru i mleka w proszku. A potem dodałam 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w wodzie.
I udało się.
Czas smarować!
Posmarowane. Odstawione na noc przyciśnięte duża deską.
I wieczorem w niedzielę...
Do zrobienia białej warstwy użyliśmy gotowego "frostingu". W narożnikach chłopcy położyli gotową masę czekoladową.
A potem wyciętą mapę Polski położyliśmy na górę i Łobuzy ułożyły granice Polski.
O, tak właśnie:)
Następnie połowę obsypaliśmy czerwoną oranżadką:) i zanurzonymi w wodzie pędzelkami, chłopcy nadali jej życie - kolor.
Gdy flaga była gotowa, pozostało ułożyć Wisłę z kolorowej posypki wybierając "wodne" kawałki.
Na koniec wyciągnęliśmy prawdziwą mapę i zaznaczyliśmy sobie ważne miasta rozpoczynając od Warszawy. Na niektóre zabrakło nam odpowiednich literek i tak Szczecin jest jako E a Gdańsk jako D., cóż...
Najlepsze w gotowaniu jest przecież, że można swobodnie próbować:) a nawet oblizywać resztki:):)
Mniam, mniam!
A tu nasz waflowy torcik (jak w polskiej, babcinej kuchni:) w całej okazałości.
Łobuzy dumne, że aż pękają!
I jeszcze kilka naszych wcześniejszych działań:
Chleb Codzienny
Żelki Domowe:
Mazurki:
Pierniczki Świąteczne:
Faworki:
Zajrzyjcie też do innych, prawie 50 mam z dziećmi też się bawi warsztatowo na całym prawie świecie!


























