Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plastyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

Artystka

To moja "sztoła" jest.
Ja sama.
Moja Lita. I Pol. I Manda. I cała reszta. 
Pomóż.
Tu.
Inny "tolol".
Tat.
To jest "telti". (że indyk znaczy się).
A to? "Lybta". No, fish, Mamo.
Jestem Twoim "totkiem". 
Nie, jestem Malysią.
A teraz Elsą. Let it go! Let it goooo...
A Ty jesteś Ana! Śpiewaj!: Do you want to built a snowman?
Nie jestem Lobuzem! jestem Dziewcinka!
Masz rację Córeczko sto procent Kobiety w tej krainie Walczących ze Smokami.
Moja córka wie. Wie co chce. I jak. Gdyby jej płacili za twórczość bylibyśmy bogaci.
Oczywiście kółka wycinałam ja. Przynaglana uważnym spojrzeniem Artystki.






poniedziałek, 26 maja 2014

Miasto na wiele sposobów - Dziecko na Warsztat Plastycznie w Krainie

Trudno w to uwierzyć ale to już przedostatni warsztat w ramach projektu Dziecko na Warsztat. Dzisiaj relacja z zabawy plastycznej. Taką formę zajęć w Krainie raz poraz przeprowadzamy, bo łatwo pogodzić w niej zróżnicowany wiek Łobuzów (15,13,11,9,6,2 lata). Każdy się odnajduje:). Na początku Mama (czyli ja:) przygotowuje prezentację w Power Point. Poświęconą jakiemuś konkretnemu artyście, tematowi albo obiektowi. Potem każdy wybiera sobie narzędzie i technikę (tak było teraz) albo temat. Zaczynamy od szkicowania, projektowania, czasem kartki lądują w koszu...:)
Dziś mieliśmy kilka wydruków zdjęć miast (miało być więcej ale się toner skończył był:), ołówki przeróżnej miękkości (twardości), pastele olejne, farby akwarelowe, akrylowe, kredki ołówkowe i zwykłe szkolne, pędzle, gumkę i kartki białe i kolorowe, także papier akwarelowy.
Prezentacja wzbudziła zainteresowanie. Domy na wodzie, architektoniczne szkice (jak mamy ze studiów:), bajkowe miasta, impresje i akwarelki ( jeden z obrazów przypomniał chłopcom - tego, no, Picassa, mamo,- o ten tu trochę wygląda jakby namalował go ten malarz co M1 jego autoportret bez ucha kopiował i wisi w gościnnym pokoju - obrazek nie Michal oczywiście) zdjęcia a na koniec miasto nad przepaścią - podobne do Minas Tirith:)!
Od czego by tu zacząć? Jakie miasto narysować/namalować?
Przygotowane mieliśmy jeszcze widokówki z Polski (głównie Warszawa, jeden widoczek z Gdańska) oraz album o Warszawie. Miały posłużyć za inspirację odnośnie. Ale obejrzane, wyglądały sobie ładnie na stole i tyle. Łobuzy wolą polegać na swojej osobistej wyobraźni:)
Oglądamy zdjęcia.


 Marynia pracowała z nami. Bardzo długo. Z zapałem. Najpierw powstał "hot dog"? a z niego "hamburger"? A potem Tatuś rysował domek, pana, baby a Córeczka odkryła farby i pędzelek. Pochłonęło ją to bez reszty:)
  
Warsztaty urządziliśmy sobie  na dworze. Za domem, gdzie bez jeszcze nie zakwitł (jak i w całym mieście). Bardzo miło było, nareszcie zrobiło się cieplej i jest nadzieja, że już tak pozostanie:)
A oto  warsztatów owoce, w kolejności ukańczania.
 Zobacz , mamo jakie śmieszne okna! Najśmieszniejsze. A tu komin. A to fioletowe? też okna, tak namalowuję tu. I zrób mi jeszcze taki fajowy pomarańczowy, proszę.
Dom Bajkowy, Jaś  l. 6

 
  Miasto.
Maciej l. 13


 Miasto kosmiczne z widokiem na planetę Mars.
Pierwszą połowę warsztatów A. tworzył WODĘ. Akwarelkami, fascynujące zajęcie! I jeszcze nadawał fakturę wysuszając ręcznikiem papierowym.
Antoni l. 9

Miasto z plasteliny. 
A ta plastelina się roztopiła. I w ogóle żałuję, że nie nagrałam opowieści jaką M3 snuł rysując swoje miasto. Normalnie książka. Każda kropeczka i kreseczka przemyślana i coś znaczy albo do czegoś służy!
Mateusz l. 11

Miasto w dinozaurze.
Tu są same windy. Okna. Drzewo pod ogonem. W tle widać planetę Antosia:). I tu też historia godna zapisania ale niestety uleciała razem z zapadającym mrokiem:)
Jaś l.6



Tak wyglądały nasze warsztaty. A potem krótki mecz piłki nożnej... za krótki:) Ale idą wakację, jeszcze tylko tydzień i mecze się wydłużą, obiecuję!

A wszystkich miłych Czytelników i Gości zapraszam na inne blogi z Projektu, na pewno nie pożałujecie!




wtorek, 13 maja 2014

Jak to było władcą Polski być? czyli historia w Krainie - Dziecko na Warsztat

Mieliśmy tworzyć makiety-plany bitew. A potem rozgrywać je naszymi żołnierzykami. Rozmowa przy stole jak kaczka rzucona w staw zataczała coraz szersze kręgi.
-A, wiesz mamo, że polskie Termopile to bitwa pod Wizną była? W 1939? I ten dowódca na koniec się wysadził w bunkrze... - M3. (Obrona Wizny)
- A co to są Termopile? -A.
- No, trzystu Spartan broniło wąwozu Termopile przed ogromną 30 tysięczną armią perską ok 500 l.p.n.e... (Termopile)- M1
- A wiecie, że nie tylko Wizna nazywana jest polskimi Termopilami? - Tata
- Na przykład bitwa pod Hodowem w XVII wieku, wygrana przez polską husarię z Tatarami mimo, że było ich 400 stu na 40.000 tysięcy Tatarów! I jeszcze była bitwa w Powstaniu Styczniowym i  w 1920 roku! (Polskie Termopile)- Tata
I tak sobie gawędziliśmy o Powstaniach, polskich wojskach oczywiście zahaczając o Grunwald - bardzo u nas w domu popularny...I stanęło na tym, że po obiedzie zaczynamy tworzenie makiety albo planu bitew, kilku...
Ale kiedy już rozłożyliśmy karton, kredki, ołówki i książki historyczne  i zaczęliśmy powyższe przeglądać...W oko chłopcom wpadło drzewo.... Rozrośnięte takie... Drzewo rodowe władców Polski (patrz Królowie Polski, seria Kocham Polskę). I plan się zmienił. Bitwy odłożone na później, dzieci chciały KRÓLÓW. No, to wzięliśmy się do roboty.
M3 (lat 11) rozrysował pięknie wielkie drzewo  na kartonie A0. Mama wydrukowała portrety władców wg. Jana Matejki. A potem samo się rozkręcało. Kolorowe owale na podpisy. Kolorowe korony. Przyklejanie, dopasowywanie, zabawa i nauka na kilka godzin dla dwulatki (naśladuje braci, może przykleić i posmarować klejem, ogląda obrazki w książkach i słucha naszych rozmów), 6 latka (j.w. tyle, że słucha ze zrozumieniem i zadaje pytania), 9-latek, 11-latek, 13-latek i prawie 15-latek (j.w tylko, że poziom dyskusji wzrasta wraz z wiekiem, a także ci starsi dzielą się wiedzą z młodszymi).
A w międzyczasie powstały karty. Każda z rysunkiem symbolizującym panowanie jednego z władców. Np.Krzyż i chrzcielnica - Mieszko I, Dwa miecze - Władysław Jagiełło itd.  na odwrocie liczba i imię władcy, żeby można było samemu sprawdzić przy układaniu. Mania oczywiście dzielnie sekundowała braciom i też sobie po swojemu karty układała:)
 Przy tworzeniu drzewa, trwającym trzy dni, czytaliśmy o władcach Polski z naszych książek. Najwięcej informacji znaleźliśmy w Poczcie Władców Polski, pięknym albumie z portretami wg. Matejki i duża ilością ciekawych tekstów, zdjęć i obrazków, przystępnych dla dzieci.
 http://www.weltbild.pl/pub/mm/img/220/129023.jpg
Na koniec chłopcy wpadli na pomysł, że nasze drzewo powinno być na biało - czerwonym tle. I pomalowali starannie karton jak postanowili. A drzewo na złoto. Pomysły przychodzą do głowy w trakcie. Bo gdybyśmy to planowali od początku trzeba by najpierw namalować biało-czerwone tło i drzewo ( a nie tylko kontur)... Ale w  tym warsztacie całkiem szliśmy za natchnieniami dzieci:)

W międzyczasie i na koniec:) powstawały rysunki. M3 kocha rysować, więc szybciutko sportretował Mieszka i zabrał się za Bolesława Chrobrego. J już kilku królów w serii wyprodukował, rozpoczynając dynastię Jana Walecznego:). Powstawały też zamki, miecze i smoki(?)::)
Łobuzy bardzo są dumne ze swego dzieła. Piękne to drzewo nasze - powiedział dzisiaj J. wpatrując się nasze dzieło z podziwem:)
A przy obiedzie kolejne zagadki:
-Którego króla uratował pająk?
-Jak się nazywał władca, który ochrzcił Polskę?
-Co znaczy słowo "chrobry"?
-Który król władał siedmioma językami ale w żadnym nic mądrego nie umiał powiedzieć?
-Który król władał tylko parę miesięcy?
-Ilu Piastów zostało koronowanych?
-Jak się nazywał ostatni król Polski?
itd. itd. 

I tak w Krainie próbujemy oswoić historię kraju ojczystego a często i świata:)



 A tu zajrzyjcie co w temacie historii działo się u innych:)


piątek, 25 kwietnia 2014

Taka notka na szybko:)

Chrystus Zmartwychwstał i Żyje! A my tego doświadczamy:) Czego i Wam życzymy na każdy dzień:)
Jakoś tak wielkopostnie w Krainie posty się nie chciały publikować:). Ale żyjemy, wszystkich  zaniepokojonych uspakajam, nic się nie zmieniło ciągle jest nas Ośmioro, wszystko się kręci, jeszcze się nie przeprowadziliśmy:)

Dorobiliśmy się kilku rodzinnych anegdotek na przykład takiej:

Trzymam Manię na rękach, przytulamy się.
- Jesteś moją Małą Dziewczynką? - pytam słodko.
- Nie! - stanowczo odpowiada moja dwuletnia Córeczka.
- Naprawdę? - dziwię się - a to może jesteś Stara Baba? - pytam zaczepnie.
-Nie! - Mania się nie waha - Chał stala baba!! - oznajmia radośnie wskazując na wchodzącego Najstarszego Brata.
I tak się wszystko wyjaśniło:) M1 to Stala Baba - tak się wszyscy uśmialiśmy , że nas brzuchy bolały a w/w prosił, żebym koniecznie zapisała to na blogu. To i jest.

Matka w Krainie wolne chwile poświęca na dzierganie i klejenie zawartości "koszyka" Handmade na szkolną akcję fundraisingową - doroczną FIESTĘ, która nadchodzi wielkimi krokami. Dostałam też za zadanie ozdobienie Paschału tegorocznego naszej wspólnoty co nocami poczyniłam i bardzo miło wspominam:), zobaczcie sami co mi wyszło:).
W sobotę planujemy warsztaty historyczne, w poniedziałek spodziewajcie się relacji:).

A teraz idę już spać, tyle na dobry wielkanocny początek! Dobranoc!

środa, 5 lutego 2014

Świecą w ciemności...

Thank You Ana for sharing with me this idea!!!!

No, nie wiem co napisać. Zaczynam i zaczynam i nic. Jak krew z nosa... Swoją drogą dziwne to powiedzonko, bo krew z nosa to sika bez przeszkód i strumieniem - zupełnie nie jak słowa do tego posta. A wiem co mówię bo w suchym klimacie, o bardzo dużej amplitudzie temperatur, w jakim żyjemy, Łobuzom ta krew z nosa tryska jak z fontanny:).  I już nawet nie robi wrażenia na czułym, matczynym sercu:).
Uff, jakoś poszło. Krwawo trochę ale cóż takie życie... A tak na marginesie miało być o Aztekach. No, żeby tak nie skłamać to o azteckich wzorach. Niezamierzonych. Ale takie wyszły. Sama nie wiem. Ale mój M. tak mówi. A Jemu trzeba wierzyć:) Chociaż z zmierzenia to krzyże miały być. I są chyba... Azteckie? Indiańskie? Czyżby jakaś indiańska iskierka od mojej córki "Czejenki" (Czejenka bo urodzona w Cheyennne - czyli mieście Czejenów) przeskoczyła do mnie? Nie wiem sama...
Już pewnie wszyscy się domyśliliście o co chodzi. Bo widać. Widać, nie? Nowe twory krainowe. Świecą w ciemnościach. Taką już mają naturę - świecącą... ŚWIECE.
Zwykłe woskowe, najtańsze ale trudne do znalezienia w tym kraju, bo.... bezzapachowe. A tu jakoś na półkach w sklepie zapach zapachem przeganiany. A my zapachu nie trawimy a właściwie kichamy na nie i płaczemy... Szczególnie matka w Krainie. A jeżeli jeszcze ktoś zapali taką pachnącą w pobliżu kwiatów i każe Matce śpiewać (co się zdarza co niedziela gdy się modlimy z dziećmi niedzielnie - znaczy śpiewanie nie zapalanie:)).... brrrr to horror poprostu. Matka gotowa zaniemówić. I kto na dzieci będzie krzyczał? kto ja się pytam? Tak więc mimo, że te powyższe dla gości były, na prezenty, na Gwiazdkę. (tak wiem, że Boże Narodzenie już dawno minęło, w ZESZŁYM roku było ale jakoś mi tak szybko minęło....) to i te bez zapachu. Zwykłe takie. Do czasu...

Bo jak widać Matka poprzyklejała na nie wzorki. Z gliny. Tak, z gliny. Takiej schnącej na powietrzu. Klejem posmarowała od spodu i z wierzchu, i zostawiła na 24 h. No, krócej trochę bo czas gonił, prawda, Wigilia się zbliżała i goście mieli przyjść. Jak podeschło już nieźle to farbki wyjęła, błyszczące takie niektóre, i pomalowała. Zabawa jest przednia przy tym a i pożyteczna, bo gości ucieszyć prezentem rzecz pożyteczna chyba, nie?:)
A teraz  czekają na mnie 32 nowe świece do ozdobienia na Pierwszą Spowiedź w parafii i dawno powinnam zacząć ale tak chodzę dookoła i chodzę, i myślę, bo mi te azteckie wzory nie leżą dla dzieci i nie mogę zacząć.... A pomysły kłębią się pod fryzurą i kłębią i tak dzień za dniem...Może jutro jakiś dobry począteczek się uda? Co? Nadzieję mam.

I tak na koniec trochę ploteczek. Więc przenosimy się. Więc  jeszcze nie teraz. Mamy nadzieję latem, w wakacje ale nie wiemy jeszcze zależy to od kilku rzeczy. 
Jedziemy do .... Bostonu. Na nową misję. Nasz rodzina będzie częścią misji "ad gentes". To znaczy, że kilka rodzin katolickich wraz z księdzem, socjuszem księdza i 2-3 Kobietami stanu wolnego (znaczy panna albo wdowa nie, że się nie rusza:) tworzą parafię od podstaw. W miejscu gdzie Kościół umiera. Najczęściej w dużych zachodnich aglomeracjach. Tworzą tzn. modlą się i ewangelizują nie, że organizują jakąś instytucję. W Europie działa już 56 takich misji i powstają nowe. W USA są 4. I dwie nowe powstaną w Filadelfii. A my do Bostonu. Cieszymy się bardzo i oczywiście mamy mnóstwo pytań organizacyjnych ale to akcja z gatunku tych co to tylko Pan Bóg ogarnia i tyle.

A i oficjalnie dementuję plotkę jakobym stan odmienny miała , że niby przeprowadzkowa tradycja. Nie jestem. Ale nie powiem chcielibyśmy:) Intencjonalnie czekamy na Siódemkę(a)... A tradycja jest faktem. Tylko jeden wyjątek był. Jak się do USA sprowadzaliśmy. Wtedy byłam solo:) A wszystkie inne 3 razy w duecie. ...

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Warsztaty bożonarodzeniowe po polsku - Dziecko na Wasrsztat



Lubimy grudzień w Krainie. Pachnie nam piernikami, pomarańczami, kapustą z grzybami, rozświetlony adwentowymi świecami, ciągle trochę w mroku ale z nadzieją, pełen wspomnień i rodzinnych wydarzeń. Robimy stajenkę, ćwiczymy kolędy, sprzątamy, czytamy, opowiadamy, gotujemy. A potem Wigilia, noc rozświetla się na Pasterce i rozbrzmiewa głośnym już "Gloria!" I na koniec leniwe świętowanie, pyszności, kolędowanie, przebywanie...
I choć tak daleko do tradycji dzieciństwa, do Rodziny, do Polski to tym bardziej, tym intensywniej przeżywamy ten czas... A tradycjami dzielimy się z innymi. I tak pierwszego roku cała szkoła śpiewała "Lulajże Jezuniu" na świątecznym występie. Robiliśmy ozdoby polskie. Częstujemy pierogami i rozdajemy pierniczki. Choinkę ubieramy przed Wigilią - nie w listopadzie. I trzymamy do Trzech Króli, albo dłużej...Zapraszamy na wigilijną wieczerzę... itd. itd.

 Więc grudniowy warsztat był oczywisty:). Niejako wymuszony potrzebą:). Przygotowałam 1,5 godzinny warsztat dla 3-ech klas. 

W pierwszej części spotkania pokazywałam i opowiadałam. O zwyczajach świątecznych, adwentowych, o wspólnym robieniu dekoracji. Komputer podłączony do netu i projektora. You tube. I lecimy:
Roraty na początek (puszczałam kawałek, duże wrażenie na dzieciach i nauczycielach robiła ciemność, światełka i ranna pora:)
http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/d/k/Msza_roratnia_2996179.jpg
potem o Jasełkach tu i tu po (angielsku) i tu i może tu (tylko trzeba trochę przewinąć do przodu, bo napisy i przywitania są nudne:)
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMoVsyE1iz3fvyR0M-bc3FZK_P7BqA9T2QsAMFp3vV2Jh1KcNh8BQIe8aehYunlulQezWCuzHb_mJRPjwuUvnQOfzW3ByqWhdL3wQQU4NtKnPHKD7_wRAJtJtdU7WM4R808_lvasi4cEU5/s1600/DSC_1000.JPG
o tradycji robienia Stajenek, tych żywych i ruszających się też:), o Św, Franciszku, który w XIII tym wieku przygotował pierwszą scenę Bożego Narodzenia i się zachwycił... tu i tu.
http://gfx.mmka.pl/newsph/308815/372495.3.jpg
I o szopkach krakowskich, pięknych:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/89/Szopka_krakowska,_Bronis%C5%82aw_Pi%C4%99cik,_MHK,_1998.jpg    http://foto.poland.gov.pl/cache/imgs/_w800/gallery/image/Szopka_krakowska_Dariusz_Czyz.jpg  http://nicosobie.blox.pl/resource/szopka.jpg
i o kolędnikach ,
 Plik:Kolędnicy 2008.JPG
i o wspólnym robieniu dekoracji z papieru, słomy, opłatka...
http://grubno.pl/wp-content/uploads/2012/12/IMG_9676.jpg 
i o Pasterkach pięknych:)
 http://i.wm.pl/00/03/86/80/f/img-0596-960944.jpg
 i o dzieleniu się opłatkiem
A potem to już zabawa była:) Dla 6-7 latków przygotowałam robienie lampionów (koszyczków) i pawich oczek i klasyczny łańcuch z kolorowych pasków.
potrzebne: 
 pół kartki  A4,
paski papieru kolorowego o szerokości 0,5 cm.
Kółka z kolorowego papieru różnej wielkości (5 rodzajów)
klej, nożyczki, sznurek, coś do robienia dziurek
Następne warsztaty były dla klasy trzeciej i czwartej czyli 8-9 latków.
Dla nich przygotowałam coś trudniejszego. Ozdoby z pasków. Bardzo je lubię i już kiedyś robiłam  warsztaty w naszej szkole (podobne) dla ich obecnych starszych kolegów.

potrzebne:
paski papieru kolorowego o szer. ok. 0,5 cm
klej,
nożyczki,
nitka z igłą do robienia zawieszek
Przygotowałam też wcześniej gotowe przykłady: gwiazdę, kwiatek i ptaszka.
Dzieciom bardzo się podobało, chciały zostawać po lekcjach jeszcze dłużej:) Było miło i wesoło oraz kreatywnie:) Niektórzy wymyślali swoje kształty:)
 Trzecie warsztaty były dla najstarszych. Dla klasy 5-6 czyli 10-11 latków.
Potrzebne:
paski papieru kolorowego ok. 0,5cm szerokości
klej
nitka z igłą do zawieszenia
 Robiliśmy gwiazdę. Korzystałam z opisu umieszczonego tu.
 Wyszły PIĘKNE! Chociaż trzeba uważnie sklejać ze sobą dwie przygotowane części, musieliśmy część przeklejać, bo pomieszaliśmy kolejność:).

 
 Oczywiście w domu też robiliśmy sobie ozdoby bożonarodzeniowe. Jakżeby inaczej? Mama w szkole cuda takie robiła z dziećmi a w domu nie? Nie ma mowy! 
Pawie oczka kleiliśmy wszyscy! Nawet Mania, nawet duzi chłopcy:)
Powstało parę gwiazdek z pasków
 i ogromne mnóstwo gwiazd wycinanych ze złożonej kartki.
Jak składać papier do wycinania widać na przykład tu.
Rozgwieździły się nasze okna, rozgwieździły pięknie.
I codziennie wycinają się nowe:) To nowa pasja Jasia naszego świeżo upieczonego sześciolatka!

I oczywiście zapraszamy na inne blogi! gwarantowana dobra zabawa i setki fantastycznych pomysłów!!!