wtorek, 3 grudnia 2013

Zanurzamy się w czekanie:):)

No, to mamy adwent. Nie powiem, czekaliśmy na to czekanie. Żeby się tak zanurzyć trochę w wieczności. Szukać źródła. Pragnąć. Tzn. my ci tzw. Dorośli w Krainie. Dzieci cieszą się, że zawiesiliśmy Kalendarz Adwentowy, naszego starego przyjaciela, co jeszcze czekał z nami i na Marynię. Że zapalamy świece adwentowe, że dekoracje, że pierniki, że wiele innych rzeczy. Nawet, że śnieg spadł obficie i zimno jest, brrr.
 A'propos śniegu. Przekopywałam się dzisiaj z czwórką Łobuzów przez zaspy. Taka dzielna postanowiłam być, eh:). Mój M. ze starszymi pojechał do Denver na Mszę z Arcybiskupem w Seminarium, no to my ostaliśmy się bez środka lokomocji*. Mogłam poprosić nauczycielkę drugiej klasy, żeby chłopców ze szkoły przywiozła... No, mogłam. Ale dużo wcześniej obiecałam, że zrobię dzisiaj u Niej w klasie lekcję o polskich tradycjach świątecznych i warsztaty ozdób polskich. (tak, tak szykujemy Nową edycję Dziecka na Warsztat:)). A 50 min. po szkole M3 i A mają treningi koszykówki w Civic Center... już prawie ostatnie w tym sezonie. Stanęło na tym, że stroje do szkoły wzięli, ubrałam Manię zimowo, wózek do bagażnika i koc i tak nas M. do szkoły, z Mańką odstawił. A potem "dyrdaliśmy" na piechotę:) Pięknie było. Śnieg sypał, chrzęściło pod nogami, pachniało prawie, że Wigilią... Do CC jest blisko ze szkoły. Może 15 min. Ale z CC do domu już daleko, ze 3 km, a może więcej na szczęście nie liczyłam:). I pięknie było nadal, i ulica nawet oświetlona, i parę innych osób też chodziło (szczególnie w okolicach Uniwersytetu). Ale ten WÓZEK!. A właściwie te NIEODŚNIEŻONE chodniki i ulice... Ciężko walczyć z zaspami, pchając wózek z prawie dwulatką i siatami pod spodem... Ale daliśmy radę! Bardzo z siebie zresztą na koniec zadowoleni:):). Choć prawie godzinę nam to zajęło... Chłopcy tak się zapalili, że chcieli, jakby M. i starsi nie wrócili rano na czas, to pójść na piechotę w drugą stronę, wariaci:) Niestety, Mama czyli ja:) zaprotestowała. Jednak -20, które na rano zapowiadają przerasta moje możliwości. I Mani. 
Na szczęście Podróżnicy wrócili przed północą, ufff.
 *w naszym mieście nie ma komunikacji miejskiej...

 A w domu cieplutko. Czekoladę gorącą sobie zrobiliśmy. W ciepłej wodzie nogi Łobuzy moczyły. Klimatycznie.
Na stole królują nam świece adwentowe. Jak zapewne już zdążyliście zauważyć:) Trochę krucho w Krainie i nie daliśmy rady nabyć żadnych nowych, tego roku. Z pomocą przyszła nam Sylwia, na której pięknym blogu, w ramach wyzwania, w którym też bierzemy udział, ale się ciągle jeszcze trzymamy w cieniu:), no więc w/w Sylwia pokazała prosty sposób na domowe ŚWIECE. Przeszukałam szafki i resztki zeszło- i zeszłozeszło- roczne znalazłam. Jak to dobrze, że zawsze myślę razem z Jasiem:), że wszystko przyda się:) I tak zrobiliśmy sobie świeczki. Razem z Jasiem i Manią. Baaardzo zaangażowanymi pomocnikami.
 No i zapalamy. Na razie jedną...
 W szkole, już po "dzwonieniu" (regularnym ręcznym dzwonkiem ogłaszany jest koniec zajęć w naszej szkole!).
- Mamo, co ja nucę?
lalala la lalala la...
- Polska biało-czerwoni? (ostatnio śpiewali np. przy robieniu waflowej Polski)
-Nieee... Zmaltwychstał Pan... Zmaltwychstał Pan....
Oh, Jasiu:)


9 komentarzy:

  1. Wieniec u nas taki sam, motywacja ta sama i inspiracja ta sama! Swojsko tam u Was :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzielna mama! I reszta ekipy też :) kalendarz z tamtego roku pamietam! Piękny

    OdpowiedzUsuń
  3. Pietruszka ostatnio w kościele zapalał pierwszą świecę adwentową. Ależ był dumny :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Mu się nie dziwię! Łobuzy jak co roku dumne kiedy zapalają w domu, każdego dnia w domu. A co dopiero w Kościele!:)

      Usuń
  4. Ale się uśmiałam na koniec!!!!!
    świetnie Wam wyszły te świece, profeska!!!
    Ściskam mocno i cieszę się, że mnie znaleźliście. Poczytam, bo już mi się buzia śmieje :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za maila :) Super zdjęcia tych świec adwentowych, ja o tej tradycji usłyszałam stosunkowo niedawno, w domu niczego takiego nie miałam.
    Pieśń w wykonaniu Jasia wymiata ;)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Twój komentarz:):)